Niebieski ocean czy czerwony?

Dlaczego teraz wszystkie znaczące firmy inwestują w internecie? Bo to jest przyszłość. Bo rozwija się dynamicznie. Bo tu skupia się cała innowacja, którą kupują z czasem wielkie koncerny.
Bo jakoś w pozostałych dziedzinach zastój. Internet zrewolucjonizował medialną rzeczywistość. Ale ludzie też się zmienili. Przecież ta innowacyjność powinna przenieść się na inne obszary.
Z resztą- wszystko jest inne. Po co kupować książki, skoro są darmowe ebooki? Po co encyklopedia skoro są wikipedie? Po co ogladać serial, jak można kompilację? Po co spotykać się, umawiać itd, jak można sobie spokojnie siedzieć przed monitorem i zrobić wideokonferencję?
Jedno jest pewne- cały rynek reklamowy nie zostanie ograniczony do internetu. Ale trzeba marketing rewolucjonizować.
I tu dochodzimy do oceanów.
Jak na razie firmy obrały strategię red ocean – walczą o przetrwanie na wyeksplorowanym i stabilnym rynku. Część budżetu obejmuje sieć, obierają sobie grupę konsumencką do której chcą trafiać, podglądają jak działają inni, obserwują i uczą się. Ale wielkich rewelacji z tego powodu nie widać. To samo robiono dotychczas w tradycyjnych mediach.
Ale przecież internet nie jest tradycyjnym medium!

Tutaj można obalić praktycznie wszystko, co było dotychczas stosowane. Można obalić ten marketing. Zastosujmy strategię blue ocean. Konsument sklepu online to inny człowiek niż konsument rzeczywistego sklepu. Komunikacja jednokierunkowa przestała się sprawdzać w internecie. Bannery są bardzo nieskuteczne. Niewiarygodna reklama może pogrzebać firmę na dobre. Na pop-upy są blokady, na bannery są skrypty niepozwalające się im wyświetlać.
Dlatego trzeba zrewolucjonizować marketing, bo rynek innych, konsument innych, a marketing pozostał ten sam.

Advertisements