Updates from Listopad, 2010 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • trendexpert 8:39 pm on 2 November 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Saatchi & Saatchi 

    Tegoroczny pomysł

    oraz zeszłoroczna reklama (nagradzana na festiwalach reklamy):

    Kto u nas zatrudni tak Audiofeels?

    Reklamy
     
  • trendexpert 4:45 pm on 8 October 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Socjomania.pl 

    Zapraszam wszystkich serdecznie na portal Socjomania.pl, gdzie miał dzisiaj pojawił się mój tekst o Love is in the air – jest to premiera mojej współpracy z tym portalem. (More …)

     
  • trendexpert 2:36 am on 6 October 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: Agora, DDTVN, Ewa i Gosia, , Fakt, Fly SAS, Gazeta Wyborcza, Metro, Pytanie na śniadanie, SAS, Tok FM, TVP, Uwaga   

    Love is in the air 

    Ewa i GosiaW grudniu SAS – skandynawskie linie lotnicze – przeprowadzi pierwszy ślub pary jednopłciowej. Aby uświetnić to wydarzenie postanowiono ogłosić konkurs, w którym zwycięska para będzie miała możliwość przelecenia się ze Sztokholmu do Nowego Jorku 6 grudnia i wziąć ślub na pokładzie samolotu. Taki prezent na gwiazdkę. (More …)

     
  • trendexpert 5:30 pm on 17 June 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Pobijemy rekord? 

    Download Day - Polish

     
  • trendexpert 1:01 am on 29 April 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Scarlet 

    Czy widzieliście już reklamę nowego serialu Scarlet? Do 30 kwietnia na ekranach naszych telewizorów..
    tylko na jakim kanale? Kto gra? Kim jest Scarlet?

    Strona serialu nie odpowiada na żadne pytania. Trzeba będzie poszukać gdzie indziej.

    Po wpisaniu w Google widać dobrze promowaną stronę serialu (pojawia się jako link sponsorowany).
    Wchodzę na Wikipedię i nic. Utwór studyjny to nie to.

    Jest coś: na forum kobieta znajduję wątek, ale żadnych odpowiedzi. Podejrzany jest użyszkodnik bez żadnych postów pytający o niego. Czyżby kampania ePR?

    Na interii też mamy temacik. Dziwnie mi tu śmierdzi agencją..

    Wchodzę na GW, a tam temat.. założony przez neostradowca: podejrzane..

    ale przynajmniej wyjaśnia się zagadka 🙂 To nowe modele telewizorów filmy LG

    Wyjaśnia się wreszcie dlaczego w trailerze widać scenę kiedy główna bohaterka jest na jakimś wywiadzie i widać big tv w tle 😉
    New tv series, a nie serial 😉 Seria nowych telewizorów już od 30 kwietnia..

     
  • trendexpert 5:53 pm on 24 February 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    BZ WBK 

     
  • trendexpert 11:24 am on 14 February 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Bilet na przedpremierowy pokaz Żartofonu 

     
  • trendexpert 2:32 pm on 21 January 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Żartofon 

    Dlaczego Żartofon nazywa się Żartofon:
    a) bo nazywa się Żartofon
    b) Bo to żarty przez telefon
    c) Bo rzeźbi kaloryfer
    d) Bo służy do wkręcania
    e) Bo ujawnia swe sekrety
    f) Nie wiem

    Tym oto wysokich lotów dowcipem raczy nas strona kaloryferbezwysilku.pl. Oczywiście oprócz odpowiedzi f) wszystkie są prawidłowe.

    Ruszają dopiero 13 lutego, ale już jestem przerażona. Ba, jest nawet konkurs na przesłanie wkręta.. jestem ciekawa kto wygra i jakim żartem 🙂

    Udawana rozmowa, czyli wkrętka

    Osoba, z którą się połączysz, usłyszy gotowe nagranie udające rzeczywistą rozmowę telefoniczną, o bardzo wkręcającym temacie. A Ty po prostu słuchasz, jak daje się wkręcić i masz ubaw po pachy.

    Zmiana głosu

    Rozmawiasz głosem zmienionym nie do poznania! Kobiety zamieniają się w mężczyzn, mężczyźni w kobiety, wszyscy dziecinnieją… to da Ci pretekst, by wkręcać znajomych jak nigdy dotąd!

    Zmyłka skąd dzwonisz, czyli alibi

    Sam wybierasz tło dźwiękowe dla swojej rozmowy, dzięki czemu z łatwością przekonasz rozmówcę, że znajdujesz się w zupełnie innym miejscu, niż w rzeczywistości – np. w samym środku huraganu.

    oczywiście filmik wstawiony (uwaga!) przez fanareklam:
    Dołączył: 16 sty 2008
    Ostatnie logowanie: 3 dni temu
    Obejrzane filmy: 1
    Zobacz wszystkie filmy wideo: 4

     
  • trendexpert 4:07 pm on 18 January 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Plagiat i nasza klasa w tle 

    Zaczęło się od nagonki na Naszą – klasę. Coraz więcej portali, bloggerów i gazet zaczyna dostrzegać niebiezpieczeństwo czychające w zasobach informacyjnych nk.

    Potem nadszedł wpis na blogu netto Marcina Jagodzińskiego. Wpis „Mega FUD” opisuje działania czarnego PR oraz tego jak wykorzystuje go GW do walki z nk. Główną tezą jest to, że GW manipuluje faktami tak, żeby przedstawić portal nk w złym świetle. Dla przykładu podawane są sytuacje wykorzystania danych osobowych. Ale w ilu innych portalach również je podajemy? Czasem nawet bardziej szczegółowo? Poza tym nadal nie wiem jak ktoś może okraść moje konto bankowe na podstawie imienia, nazwiska, numer gg, skype, czy szkoły do której uczęszczałam. Nie mniej akcja terroryzowania użyszkodników nk trwa.

    Nie mniej nie zapominajmy, że o ile GL ma zdecydowanie mniej użyszkodników są to w więkości ludzie obyci z internetem poszukujący kontaktów biznesowych. Ich świadomość dotycząca udostępniania danych jest zupełnie inna niż tych z nk, którzy często zupełnie internecie pojęcia nie mają.
    Poza tym należy wybaczyć GW promowanie się hasłem nasza klasa, które jest zabójczo popularne.

    Nie mniej są podejrzenia, że to wszystko jest tylko ukrywaniem próby reklamy nk na łamach gw 🙂

    Kończąc wątek artykułu Marcina on również nie jest obiektywny 🙂

    oczywiście, jak każda służba, giodo będzie chciało się wykazać.

    i tak dalej..

    Przechodząc do sedna:
    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article109680/Wojna_Wyborczej_z_Nasza_klasa_.html
    http://netto.blox.pl/2008/01/bez-komentarza.html
    http://netto.blox.pl/2008/01/dziennik-zrzyna.html
    http://www.webstop.pl/2008/01/17/zawlaszczanie-tresci-marcin-jagodzinski-wkurzyl-sie-na-dziennikpl/

    Co ciekawe.. pod hasłem w Google: Dziennik + plagiat znajdziemy artykuły o przypuszczalnym plagiacie portalu Dziennika.pl, natomiast dotrzeć do artykułów o tym plagiacie ciężko.. czyżby jednak nie plagiat? Ale nie było danych skąd pobrano cytaty. A może nie warto dokopytwać Dziennikowi? Lepiej robić nagonkę na prywatne osoby, które nic nie zrobią niż koncernowi, który może więcej?

     
  • trendexpert 2:56 pm on 15 January 2008 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Leave an Impression 

    Kreacja przygotowana przez Streetcom

    Muzyka do monotonna, wybór obrazków też mało interesujący; bąbelki wyglądają bardzo nierealistycznie na tle człowieka i begania po polu.. Reklama nie zainteresuje i na pewno nie nazwałabym tego wirusem ponieważ nie zamierzam tego do nikogo wysyłać. Żadnej koncepcji i żadnego dowcipu. Zupełnie nie przekonuje do wejścia na stronę ani zainteresowanie się o co chodzi. Szczególnie, że gdyby nie to, że biorę udział jako uczestnik, to zupełnie bym nie miała pojęcia co to jest. Reklamówka wygląda jak zrobiona przez niewprawnego lamera. Pomysł mógłby być zdecydowanie lepszy..
    Przecież reklamowane jest ZOSTAW WRAŻENIE, a ta reklama jedynie wrażenie jakie może pozostawić to niesmak.

    Dla porównania reklama:

    I krótki materiał o Ballantine’s:

     
  • trendexpert 9:12 pm on 6 December 2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Parodie lepsze niż reklamy? 

    Wpisując w YouTube hasło reklama w wyszukiwarkę mamy niepowtarzalną okazję zobaczyć, że zdecydowanie ponad reklamami widać parodie.

    oto top 3:


    Może więc czasem warto zainwestować w reklamę wirusową? Również świetnym przykładem jest cała seria reklam „Prawie jak…”.

     
  • trendexpert 4:25 am on 30 November 2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Fake blogi (flogi) 

    W 2006 roku słynna była draka związana z firmą Sony (nie pierwsza i nie ostatnia), która postanowiła reklamować się przez fake bloga (bloga założonego jedynie na potrzeby reklamowania marki lub produktu).
    Dlaczego jest tak ważne zauważnie flogów (nie mylić z splogami)? Bo prawdziwy blog to pasja i autorytet. Flogi nie posiadają żadnej z tych cech. Co więcej pokazują, że nikt z firmy nie jest na tyle zafascynowany produktem, żeby o nim pisać. Trzeba do tego zatrdniać agencję reklamową.
    .

    Sony przecholowało
    „All I want for X-mas is Playstation Portable”, blog Charliego doczekał się nawet parodii. Wpadł, bo kiepsko posługiwał się slangiem (jak opisują internauci stylisował się na rapera Ali G), a jego grafiki były.. za dobre.
    Na dowód marności przygotowania polecam zobaczyć filmik ze strony:

    A tak to się zaczęło:

    „Ja, Charlie, mam PSP. Mój przyjaciel Jeremy nie, ale chce taką na Gwiazdkę. No to zaczęliśmy podsuwać jego rodzicom nie-tak-wcale-subtelne wskazówki, że PSP byłoby idealnym prezentem. I stworzyliśmy tę stronę dla tych, którzy jak ja chcą PSP!”

    Najbardziej internautów denerwowało, że mimo ujawnienia całej akcji blog był nadal aktywny, a teksty reklamowe ukazywały się regularnie. Dopiero „po” 500 komentarzach od oburzonych klientów agencja Zipatoni (zajmująca się tym blogiem) zareagowała. Ale jak…

    “Please know that we approached the client initially with this scenario and they said ‘who cares if people find out? As long as it is funny, we do this stuff all of the time.’…when was the last time people were blogging about Zipatoni? I’m confident Dawn will turn this into one helluva a case study in the months to come.”

    W wolnym tłumaczeniu: Informowaliśmy klienta (Sony – przyp. tłum.) o możliwości takiego scenariusza (że ludzie się dowiedzą i będą wściekli – przyp. tłum.), ale odpowiadali tylko: ‚kogo to obchodzi, że ludzie się dowiedzą? Dopóki to jest zabawne, będziemy to robili cały czas…’ Kiedy ostatnio ludzie blogowali o (agencji – przyp. tłum.) Zipatoni? Jestem pewien, że w nadchodzącym czasie ta sprawa stanie się pięknym przykładem

    Dowodem na to, że żyła tym cała sieć jest to, że na chwilę obecną pod hasłem Sony + fake blog Google pokazuje ponad 2 miliony stron.

    Problem polega na tym, że po pewnym czasie mało kto pamięta takie wpadki. McDonald’s, WalMart i Lonely Girl 15 zaliczyły wtopy z fake blogami. Ale Google pamięta.

    WalMart bez spodni?
    Przeciętna amerykańska para podróżująca po kraju i spędzająca noce na parkungu supermarketów WalMartu w swoim RV (Recreational vehicle – pojeździe do rekreacji). Blog o niewinnym tytule: „Wal-Marting Across America”. Podejrzane? I to bardzo!
    Blog „generował” wpisy o pracownikach i produktach. Szkoda tylko, że autorami była para, która należała do WFWM (Working Families for Wal-Mart – pracujących rodzin WM). Oraganizacja ta została stworzona przez firmę Wal-Martową firmę PR – Edelman.

    WFWM płaciło za RV, wydatki w podróży, decydowało o trasie i.. pacnęło logo na boku pojazdu. Pomimo linkowania do strony WFWM na blogu nie wspomniano słówkiem, kto był sponsorem. Gdy MediaPost zadzwoniło do WFWM kobieta, która odebrała telefon prosiła o niecytowanie jej, ale zidentyfikowała się jako pracownica Edelmana.

    Najbardziej przykre w tym wszystkim było to, że agencja Edelman postrzegana była jako adwokat czytego bloggowania i przejrzystości korporacyjnej. A w tej sytuacji była także w sercu fake bloga. Pomimo wielkiej nagonki ze strony blogosfery i dziennikarzy obie firmy milczały.

    Udało się zidentyfikować autorów. Znani jako Jim i Laura na blogu w rzeczywistości to Laura St. Claire – pisarka z zamiłowania i Jim Thresher, 25 letni pracowanik The Washington Post (fotogtaf).

    Wszyscy złamali prostą zasadę: bądź uczciwy i przejrzysty w swoich działaniach. Wystarczyło dopisać, że sponsorem wycieczki jest WFWM, że autorami są wyżej wymienione osoby i wszystko byłoby zupełnie inaczej.

    McDonald się w grobie przewraca

    „Matka Boska na grilowanej kanapce z serem sprzedany na e-Bay”. To nie żart. To fragment większej całości. Mc Donald’s stworzył floga na SixApart’s TypePad jako jeden z elementów związanych z reklamami z Super Bowl związanych z Lincolnfry. Chodziło, jak sama nazwa wskazuje, o frytki przypominające Abe Lincolna.

    Był 2005 rok. Seria składała się z 2 reklam. Pierwsz przedstawia całą koncepcję, a w drugiej widzimy jak ktoś kupuje taką frytkę na e-Bay.

    Mc Donald’s był tak skuteczny, że sfałszował nie tylko bloga, ale i wszystkie komentarze. Wymyślił nieistniejącego autora i nieistniejących komentujących.

    Była to zniewaga dla wszystkich bloggerów od firmy, która wtedy nie miała nawet własnego bloga. Zarabianie na blogach to jedno, ale wykorzystywanie ich w ten sposób, to coś odmiennego.

    Lonely, I’m so Lonely Girl 15..
    Dorobiła się nawet swojej strony na Wikipedii. Lonely Girl 15.

    Była interaktywną serią filmików internetowych opowiadających o życiu fikcyjnej nastolatki o imieniu Bree, która założyła sobie na YouTube konto z nickiem lonelygirl15. W rzeczywistości grana przez amerykańsko-nowo zelandzką aktorkę Jessikę Rose, umieszczała swoje filmiki regularnie. Wzbudziła zainteresowanie w świecie bloggerów. Przed aferą. Chociaż po niej też.

    O co chodziło? Kilku panów scenarzystów i twórców filmowych postanowiło 16 czerwca 2006 stworzyć serię filmików. Umieszczali je na YouTube, Revver, metacafe, LiveVideo, Veoh, Bebo i MySpace – czyli wszystkich ówczesnych opiniotwórczych miejsach.

    Zaczęło się od „odpowiedzi” na popularne filmiki na YT. Zainteresowało to fanów tych filmików. Gdy popularność rosła powstała strona MySpace, skąd można było się porozumieć bez problemu z „Samotną”. Im bardziej się stawała popularna, tym bardziej była podejrzewana o uczestniczenie w jakiejś kampanii reklamowej lub o bycie częścią gry związanej z wirtualną rzeczywistością. Początkowo wytykano drobne nieścisłości. Już w sierpniu odkryto, że za filmikami stoi CAA (Creative Artists Agency – agencja kreatywnych artystów).

    Wszystkich zainteresowanych tym tematem odsyłam do Wikipedii dla poszerzenia horyzontów.

    Rowerem go
    Nierozpowrzechnianym u nas przypadkiem jest flog Lanca Armstronga: „The Lance Armstrong bike blog”.
    Składa się z 4 ważnych elementów:
    1. Tworzy reportaże z Tour de France
    2. Alternatywny punkt widzenia
    3. Chwytliwy i dobrze napisany
    4. Nie można go brać na serio przez co czytający nie mają żadnych wątpliwości co do intencji.

    Oto przykład:

    Three weeks is an awfully long time, folks. The mental strain, the pain, the fatigue, the heartache, the strange swelling down deep in my left fork.
    Yes, this blog sure has been tough to keep up.
    The race? Oh, yeah, I guess that was tough, too. We won it, you know. Big surprise there. Like I was going to let Lance lose. Hah!
    So, now we’re in Paris, and Lance has given me a few days off. This is a great town for a single bike, and I’m certainly going to let my kickstand down and live a little. I might even get my frame pierced.

    Trzy tygodnie to strasznie długo. Mentalne nadwyrężenie, ból, fatyga, ból serca i dziwny obrzęk w dolnych partiach mojego widelca (fragment ramy roweru – przyp. tłum.).
    Tak, ten blog wiele mnie kosztuje.
    Wyścig? O, tak, chyba też jest trudny. Wygraliśmy go, wiesz o tym. Wielka niespodzianka tam. Jakbym miał pozwolić Lancowi przegrać. Ha!
    Jesteśmy w Paryżu i Lance dał mi kilka dni wolnego. To świetne miasto dla samotnego roweru i na pewno wykorzystam ten czas, żeby wyluzować. Może nawet zrobię sobie kolczyki.

    Blog został stworzony przez Austin-American Stateman (gazetę), a nie agencję marketingową czy pr. Jak już zauważyliście w rolach głównych jest.. rower. Niestandardowe, prawda?

    Journal de ma peau
    Z głupiego pomysłu floga skorzystała także firma Vichy! W kwietniu 2005 roku „we Francji” pojawił się blog Claire. Spracowana kobieta w średnim wieku z suchą skórą. Choć zdjęcie tego nie potwierdzało. Jej wpisy często dotyczyły nowego kremu przeciwzmarszczkowego firmy Vichy. Dużo pozytywów spowodowało, że szybko odkryto, że Claire nie istnieje, a blog prowadzony jest na porzeby kampanii. W sieci zawrzało. Bloggerzy poczuli się oszukani i dziwili się, że nie zaproszono prawdziwych osób do testowania. Tylko dzięki szybkiej reakcji firma zawdzęcza happy end – przeproszono wszystkie urażone osoby oraz zaproszono na nowy blog, gdzie można było dyskutować o produkcie.

    Generacja Y na 3 sposoby.
    Blog YPluse był o generacji Y. Aż do momentu kiedy pojawił się ciekawy post o komentarzach naprzykrzających produkty Worner Brothers. Co w tym dziwnego? Blog prowadziła dwójka pracowników WB udających nastolatków.
    To nie koniec. Komentarze WB umieszczane były na mp3blogach.
    Podobną akcję miał promując film o Supermanie: tydzień przed umieszczeniem trailera na YT zarejestrowano ponad 7 tys użytkowników. Potem WB zamieściło filmik, a fani rzucili się na niego wychwalając w niebogłosy.
    Od tego czasu chyba siedzą już spokojnie.

    Krowa też nie pomogła
    Dr Pepper (producent napoi bezalkoholowych) stworzył bloga o produktach na bazie mleka. Nazwał go „Rozszalała Krowa”. Namawiał młodych bloggeró by publikowali swoje doświadczenia z produktami tej marki. Oczywiście zaznaczając, żeby nic nie chwalili się innym i nie pisali dla kogo to robią. Zarówno ragingcow.com jak i kilka innych blogów, które linkowali (np. sirleepig.com, barnyardrant.com) było flogami.


    Nokia rozdała swoje telefony z kamerą wielu opiniotwórczym bloggerom. Nie prosili, aby napisano o produkcie, ale dużo z nich napisała. Gdy sprawa wyszła na jaw było wiele szumu i problemów.

    I po polsku
    Mieliśmy również swój polski flog, a jakże. Oczywiście mało kto o nim wiedział, a jeszcze mniej pamieta. Chodzi o rysie. Nie, ja nie żartuję. Rysie były bardzo ekologiczne i chciały „uwolnienia papieru i ratowania lasów”. Polityka podejrzewała je o sprzyjanie firmom Fujitsu-Siemens (które produkują papier elektroniczny).
    W dwa dni po pojawieniu się atykułu w sieci Rysie się przyznały:

    Nasze działania (poparte przez szerokie rzesze społeczne, czego dowodem jest nadanie kilku miejscowościom w Polsce nazwy Rysie) wspiera NetPress , producent i dystrybutor prasy elektronicznej.

    Jak nie drzwiami to oknem..
    Jeśli nie chcesz zakładać całego bloga przekup autora, żeby poświęcił Ci przynajmniej wpis. Przecież nie zawsze trzeba podpisywać, że jest sponsorowany, prawda?
    Gorzej jak sprawa wyjdzie na jaw. Doświadczyła tego Irena Magierska, autorka bloga „Zjadamy reklamy” oraz agencja Streetcom. Tym razem nie chodziło o pieniądze, a o komórkę: Motorolę SLVR L7. Wzamian za telefon Pani Irena miała wyrazić swoją opinię. I wyraziła: pochwaliła za wygląd i zganiła za trudność obsługi. Kiedy sprawa wyszła na jaw po początkowych zaprzeczeniach przyszła pora na skurchę i przyznanie się do winy.
    Ilu bloggerów jednak nie zostało złapanych na gorącym uczynku?

    Microsofr utknęło w oknie.. albo monitorze
    Żeby nie piętnować tylko swojego podwórka podam przykład z USA, gdzie wszystko jest w skali makro – sponsoring też 🙂 Nie tak dawno, bo jeszcze przed premierą Windows Visty, firma Billa Gatesa postanowiła zainwestować z bloggerów. Kilku najbardziej opiniotwórczych otrzymało najnowsze modele laptopów Acer Ferrari z w/w systemem. Do komputera dołączono list, że sprzęt generalnie należy do nich na tak długo jak trzeba. Ale u jednego z bloggerów to trzeba szybko się skończyło po tym jak opisał całą praktykę nie zostawiając na koncernie suchej nitki. Na dodatek postanowił sprzedać swój przydział.

    Jak nie oknem, to .. kominem
    Skoro nie blogiem i nie wpisem to może.. komentarzem? W końcu forum, komentarz – jeden kit. Historia zna i takie przypadki. Znacie blimp (nie mylić z blip)? Może zapoznaliście się z nim właśnie dzięki takiej reklamie. Wynajęta przez Grono.net agencja reklamowa* zachwalała blimp (coś jak status opisowy na Gronie) w komentarzach blogów. Stosowane są 2 taktyki: zachwalania na sucho, lub na mokro (jak ja to nazywam).
    Metoda sucho to jest reklama bez wazeliny: reklamuje się produkt, usługę czy firmę w samym komentarzu.
    Metoda na mokro zakłada napisanie czegoś neutralnego (lub pozytywnego do autora blogu) i podanie linka. A co będzie po „drugiej stronie lustra” to już zależy od fantazji reklamodawcy.

    Oto przykład takiej reklamy ze strony prawo.vagla:

    Słuchajcie własnie odkryłem nowa opcję. Super sprawa. Poleczam wam wszystkiem. Zobacz – Blimpnij!
    Grono.net ma blimpa – niezwykłą usługę, która zmienia sposób korzystania z serwisów społecznościowych.
    Na czym polega blimpowanie? Jest to szybka (i zazwyczaj krótka) wiadomość pojawiająca się jako błękitna chmurka na profilu gronowicza. Rewolucja polega na sposobie zamieszczania wpisu – można dokonać tego nie tylko w serwisie grono.net, ale także za pomocą SMSa. Z dowolnego miejsca (nawet na melanżu, z dala od komputera) błyskawicznie można informować przyjaciół (a właściwie wszystkich zainteresowanych ) o aktualnym stanie ducha i ciała: nastroju, najbliższych planach oraz o tym, co aktualnie robią.
    Tylko pozornie blimpowanie przypomina błyskawicznego bloga – w rzeczywistości blimp jest sposobem na zawiązanie jeszcze mocniejszych relacji ze znajomymi. Bo w blimpie nie chodzi o pisanie, ale o utrzymanie ciągłego kontaktu z przyjaciółmi.
    Autorzy serwisu spodziewają się, że usługa wywoła prawdziwe szaleństwo wśród Gronowiczów. Każdy użytkownik ma możliwość blimpowania oraz czytania blimpów innych, dostępnych w specjalnej zakładce. Fajne i błyskotliwe blimpy można zachować w zakładce faworki. Istnieje także oddzielna zakładka tylko z blimpami znajomych.
    Blimpy dostępne są od dziś w serwisie grono.net na http://grono.net. Screenshot nowej usługi można zobaczyć tu:
    http://media.netpr.pl/PressOffice/getFile.PressRelease.76506.po?oid=30903

    Jak pisze dalej VaGla – PF publikował swoje wypociny nie tylko tam:

    Komentarze związane z kampanią „Blimp’a” osoba podpisująca się Piotr F. (u mnie zostawił też nazwisko) opublikowała m.in.:
    w serwisie ithink.pl, pod tekstem Internet szansą dla wszystkich?
    na forum Gazeta.pl Re: Twitter czyli szał na mini blogging (piotrf393; IP: *.internetdsl.tpnet.pl)
    u Krzysztofa Urbanowicza (mediacafepl), pod tekstem Amerykanie wierzą, że blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość (Piotr F)
    W blogu Kazimierza Marcinkiewicza na Onecie: Słuchajcie: jest nowa opcja – Blimpnij! Grono.net ma .. (~Piotr F, 2007-04-27 12:31)

    W opowiedzi na maila, agencja Neuron napisała kilka ciekawych zdań:

    Nie piszę o tym publicznie, ponieważ w tej sytuacji nie chcemy dodatkowo sprawiać wrażenia, że za pośrednictwem otwartych forów chcemy nadal prowadzić coś co wygląda jak guerilla marketing w najbardziej prostackiej wersji – a ani Klient nas o to nie prosił, ani my nigdy nie wykonalibyśmy takiego zadania.

    • Kontakt dla mediów Agencji Neuron:

    Lidia Marcinkowska
    l.marcinkowska [ a t ] neuron [kropka] pl
    Neuron Agencja PR
    Ursynowska 34 lok. 2
    02-605, Warszawa
    tel.: (22) 425 56 48
    fax: (22) 844 7787
    www: http://www.neuron.pl

     
  • trendexpert 2:41 am on 30 November 2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Sony, och Sonny… 

    Sony albo ma pecha albo nie do końca sobie radzi z marketingiem zatrudniając nieodpowiednich ludzi lub agencje. Ale zacznijmy od początku..

    W grudniu 2005 marce zapaliły się pod stopami.. graffiti. Sąsiedzi tych „arcydzieł” wyzywali je od aktów wandalizmu. Reklamowano wtedy PSP (PlayStation Portable) – system do gier. Graffiti stworzone zostały w Północnej i Południowej Filadelfii wberw sąsiadom i władzom miasta.

    Reklamy przedstawiające młodzież z PSP zostały nielegalnie. Niszczyły mienie publiczne, łamały prawo dotyczące reklam (brak jakiejkolwiek wzmianki o tym, że to reklama) oraz nieszanowały sąsiadów, jeśli twórcy podejrzewali, że przejdą oni obok tego faktu obojętnie.

    Ludzie krytykowali kampanię za wandalizm, a graficiarze, ża sprzedanie się autora malunków.

    Wśród takich problemów rodził się blog alliwantforxmasisapsp.com. Dwóch mężczyzn próbowało przekonać amerykańskie rodziny, że nejlepszym prezentem na święta jest PSP. Blog długo nie działał, bo szybko wyszło na jaw, że jest sztuczny. Sony znowu dostało żółtą kartkę na rynku marketingowym. I pozwoliło innym nauczyć się na błędach. Chociaż czy na pewno?

    Jedno czego się Sony na pewno nie spodziewało to takiej akcji przeciwko nim i stronie.

    Mówiło się wtedy, że agencje i firmy nie są w stanie tworzyć virali, ponieważ jest to domena konsumentów. Wirus to jest to coś co się dzieje kiedy kapmania działa jak trzeba. Pozwalamy informacji czy filmikowi na podróż przez nasze intrentowe sfery prywatności: konta pocztowe, komunikatory itd. Ale główny punkt nacisku jest postawiony na to, że klient wie, że to jest reklama. Ukrywanie tego, to kryptoreklama.
    4 zasady dla każdej agencji?

    1) Dobra reklama nie polega na oszukwaniu, kłamaniu czy dezinformacji klientów;
    2) Klienci NAPRAWDĘ są mądrzejsi niż Ci się wydaje; aleternatywne sposoby marketingu muszą być autentyczne, klarowne i interesujące;
    3) Współczesne zainteresowanie kreowaniem marki powoduje, że wszystko co robisz będzie oceniane, porównywane, sprawdzene. Dlatego patrz punkt 2.
    4) Zatrunij konsumerów. Daj im narzędzia, pozwól się wyrazić. Przygotują dla Ciebie reklamę, będzie niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i przede wszystkim – skuteczna.

    Można się pomylić raz. Ale ten sam błąd dwukrotnie może odbić się bardzo boleśnie.

     
  • trendexpert 1:13 am on 30 November 2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Wciskanie kitu na forum 

    Na forum forumomarketingu Pan Piotr zastanawia się (opisując przy tym praktykę):

    Często zdarza się widzieć posty osób, które polecają stronę zaraz w pierwszym poscie – najczęściej jest to też jedyny post. Z reguły ani temat, ani treść nie są dobrze przygotowane, dlatego część osób (szczególnie stałych bywalców for) albo tam nie zagląda, albo zagląda po to, by „kąśliwie” odpowiedzieć…
    W związku z tym, czy uważacie, że reklama na forum jest skuteczną metodą, czy raczej nie ma szans powodzenia?

    Odpowiedział mu Pan Marcin – zainteresowany tematem- i przygotował – wedle zasad i rad Pana Piotra – przykładowy tekst reklamowy na forum.
    Ale niestety nie zrobił tego wystarczająco dobrze i Pan Piotr go poprawił:

    Tekst za bardzo przypomina reklamę… nie można opowiadać o programie – trzeba zadawać pytania. Podać link i zapytać, czy ktoś używał tego programu i jak się sprawdza. Czy nikt nie miał z nim problemów (choć z tym trzeba uważać), itd…
    Tutaj przedstawiłeś program tak, że od razu wiadomo, że wiesz o czym piszesz, i że nie pytasz, tylko przedstawiasz (reklamujesz)…
    Cytat:
    Wielu użytkowników wykorzystuje aukcje jako główny model sprzedaży. Obsługując kilkaset aukcji trudno ogarnąć wszystko swoją pamięcią.
    Tak się zaczyna ulotkę reklamową… zacząłbym raczej:
    „Mam taki problem i prosiłbym o propozycję jego rozwiązania…
    Otóż prowadzę sprzedaż na allegro, na początku była to jedna aukcja, potem druga, a z czasem zrobiło się ich kilkaset (nie będę podawał linku, bo to nie istotne i nie chciałbym, żeby wyszło, że to reklama…).
    Mój problem dotyczy tego, że chciałbym pomóc sobie w obsłudze tych kilkuset aukcji – wyeliminować powtarzające się problemy
    [wymienić jakie].
    Znalazłem taki programik: [link] ale nie chciałbym strzelać w ciemno.
    Czy ktoś go już używał? Czy komuś pomógł rozwiązać opisane problemy?
    […]
    i tak dalej…
    czy widzisz różnicę?

    Idąc dalej tym tropem Pani Barbara dzieli się spostrzeżeniami:

    Myślę, że gdyby taka forma reklamy nie była skuteczna, to nie byłoby Ciebie tutaj (i mnie również ). Oczywiście należy pamiętać, że o skuteczności reklamy na forum decyduje jej forma oraz właściwy wybór tematyki forum, na którym chcemy się reklamować.
    Jako osoba współtworząca forum o reklamowaniu stron internetowych zmuszona jestem do czytania dużej ilości postów i muszę przyznać, że coraz częściej zawierają one dobrze przygotowane przekazy reklamowe. Jednak myślę, że doświadczeni Internauci są w stanie je wyróżnić i nie klikają bez zastanowienia w zawarte w nich linki. Stąd też można by było podważać skuteczność tej metody reklamowania, gdyby nie fakt, że aktywne linki umieszczone w postach pomagają w wypozycjonowaniu strony.

    Praktycznie? Proszę bardzo. Drugi post użytkownika AidaTm brzmi:

    Hehe… Właśnie skończyłem czytać wasze posty… Bardzo pouczające, ja przyznam szczerze że jestem świeżak bo dopiero zajmuje się e-biznesem od roku. Ale wiem jedno każdy sposób reklamy jest dobry, tylko trzeba go odpowiednio wykorzystać. Ja przez ten okres, wywnioskowałem, że mając nawet olbrzymią bazę adresów mailowych, nie opłaca się wysyłać do wszystkich tej samej oferty. Moja rada, Ja zacząłem segregować bazę danych pod względem upodobań osób, które chcą wogóle z czego kolwiek skorzystać. A dlaczego sądzę, że to jest dobry sposób. Bo kiedyś wyslałem ok 7000 maili z tą samą treścią i okazało się, że tylko część pozytywnie odpowiedziała. No i to się tak zaczęło. Ja jestem zdania, że najlepsze sprawdzenie czegoś co się robi jest wtedy jak się samemu sprawdzi. A co na dzisiaj bym polecał. Puścić w obieg tzw. reklamę wirusową. Ja korzystam z FreeViral i powiem szczerze, że mnie zaskakuje.

    Ale to nie jedyne miejsce gdzie AidaTm (z resztą pod tą samą nazwą) reklamował freeviral.

    Pan Piotr aktywnie reklamuje siebie i swoje kursy:

    Ja znalazłem sobie kilka takich dobry for, na których aktywnie działam i tak sprzedaje mi się dużo kursów, które napisałem…
    Tak naprawdę takie fora to kopalnia wiedzy i pomysłów na nowe produkty – ale o tym niedługo, z mojego ebooka, lub książki

    O istnieniu płatnych „moderatorów” (powiedziałabym userów) wiedzą wszyscy:

    można też spróbować na forach gdzie znajdują się płatni moderatorzy

    Żeby nie było smutno tym, którzy nie wiedzą jak się zabrać za reklamę na forach mam pocieszenie: oto jesty wydana o tym książka. Nawet przypuszczam, że nie jedna. Mam jej angielskojęzyczną wersję. Tak czy inaczej dla tych, którzy tylko chcą liznąć temat polecam artykuł „Przepis na skuteczny post reklamowy”

    Nie zapominajcie, że warto założyć sobie kilku userów:

    No cóż, wydaje mi się, że najlepszą metoda jest znalezienie dwóch-trzech osób orientujących się w temacie i wio. Chyba, że sam założysz sobie 3 loginy i będziesz odpowiadał – to ponoć też działa.

    (to było przy okazji rozkręcania własnego forum, ale kto zabrania zrobić to na innym?)

    Praktyka jest stosowana nagminnie nie tylko przez osoby prywatne. Również firmy lubują się w takich działaniach. Najlepszym przykładem jest wyszukiwanie płatnych moderatorów. A chętnych jest coraz więcej.

    Na jednym z portali usługowych możemy znaleźć;
    zobacz

    że nie jest to odosobniony przypadek przytaczam drugą aukcję:
    zobacz

    A to tylko z dnia dzisiejszego.

    Nie ma to jak robić szum wokół siebie, prawda?

     
  • trendexpert 4:29 pm on 24 November 2007 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Nie ma przypadków, są WYpadki 

    Reklama strony do wypadkach w pracy.

    prevent-it.ca

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edytuj
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj